Warto mówić prawdę

O tym, że firmy zapominają o potrzebie rzetelnego przedstawiania możliwości swojego finalnego produktu dowiadujemy się od czasu, do czasu. Ostatni taki głośny przypadek, związany przede wszystkim z nieudolną komunikacją, to premiera gry Cyberpunk 2077 i - w efekcie - zniżkujące ceny akcji firmy, która odpowiada za tę produkcję. A tłumaczenie takiego stanu rzeczy w wydaniu "specjalistów"? Czasami bywa żenujące.

Studio RMF FM. Przy mikrofonie znany dziennikarz stacji maglujący na co dzień polityków. Zdalnie, na ekranie monitora znany socjolog. Temat dzisiejszego spotkania? Fenomen gry Cyberpunk 2077. Na samym początku prowadzący przyznaje się, że nigdy nie grał w żadną grę i w ogóle gier nie rozumie. Potem jest już tylko lepiej, bo socjolog przyznaje, że gra jest sukcesem, a ci którzy ją zakupili i marudzą to margines, bo posiadacze - uwaga - starszych konsol do gier - czyli Xbox One, oraz Playstation 4. Liczy się podobno tylko rynek PC, no i najnowsze produkty firm Sony oraz Microsoft. To bardzo odważne stwierdzenie, bo konsole najnowszej generacji dopiero zdobywają rynek i na pewno nie można mówić o ich hegemonii. Dodatkowo Cyberpunk 2077 nie powstawał w ciągu ostatnich miesięcy poprzedzających premierę nowych maszyn, ale w ciągu ostatnich lat. To jasne, że celowano w stare maszyny, nie nowe - to miał być główny konsolowy target, a nie sprzęt którego nawet rok temu nie widziano na oczy. Pod względem logicznym stwierdzenie socjologa brzmi więc trochę jak obrona decyzji rosyjskiego ministerstwa obrony, związanej z zagraniczną pomocą dla leżącego na dnie morza okrętu podwodnego "Kursk" w ciągu pierwszych godzin po katastrofie. W zasadzie należałoby przecież pomoc innych państw przyjąć, bo chodzi o życie ludzi. Z drugiej strony po co zajmować się jednym okrętem, jeśli Rosja ma ich setki?
 
 
STRATEGIA, PRZYPADEK, KONSEKWENCJE
 
Ciężko tak naprawdę powiedzieć czy ten powyższy materiał wyemitowany w znanej stacji radiowej to zamierzona strategia obronna producenta Cyberpunka 2077. Możliwe, że to po prostu przykład takiej paplaniny, która dla nieznających tematu jest obojętna, nie podnosi ciśnienia w drodze do pracy. Jeśli to jednak strategia obronna, przemyślane działanie to niestety nie można jego dobrze ocenić w kontekście obrony interesów firmy, która nie tylko wypuściła na rynek wadliwy produkt, ale również zapowiedzi tego produktu znacząco rozmijały się z tym, co miał okazję otrzymać końcowy odbiorca. Jakie mogą być konsekwencje takiego działania? Gigantyczne. Spoglądając na cały problem Cyberpunka 2077 globalnie można z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidywać, że ten incydent wpłynie - przynajmniej na jakiś czas - na skłonność inwestorów do ładowania się w cyfrowe projekty podobne do tej właśnie gry. Nie, nie zatrzęsie to rynkiem gamingowym jako takim, ale na pewno nie pomoże mniejszym firmom, które chciałyby działać w tej samej branży co CD Project RED. To trochę tak jak ze sprzedażą hot-dogów. Niby wszyscy wiedzą, że nie należą do najlepszych posiłków pod względem zdrowia, ale duża część ludzi je zjada. Jeżeli okazałoby się nagle, że podstawowy składnik tego fast fooda - parówki - może wywoływać dokuczliwą egzemę prawie na pewno doprowadziłoby to do paraliżu sprzedaży tego rodzaju jedzenia.

POBOŻNE ŻYCZENIA I RZECZYWISTOŚĆ

Często podczas konsultacji specjalistycznych w Janek IT mam okazję dostrzegać poważny dysonans między możliwościami danej firmy, a rzeczywistym wykorzystaniem kanałów komunikacji. Najczęściej problem zgłaszających się do mnie klientów polega na tym, że nie wiedzą co powiedzieć i jak powiedzieć. W efekcie cały potencjał dobrego produktu, lub usługi zostaje zmarnowany. Niestety błędem jest również bezpodstawne przecenianie swojego produktu, czyli wzbudzanie zainteresowania klienta częściej, niż to konieczne, korzystanie z wszystkich dostępnych kanałów komunikacji, oraz przekazywanie mu błędnych informacji (niekoniecznie z premedytacją). Myślę, że taka sytuacja miała miejsce w przypadku Cyberpunka 2077, który na długo przed premierą miał być - takie sygnały docierały do konsumentów - rewolucją w kategorii gier free world, a okazał się tym, czy się okazał. Przyczyny takich wpadek w dużych firmach (z naciskiem na dużych) są z reguły takie same i dotyczą komunikacji wewnętrznej. Otóż im słabsza komunikacja wewnętrzna w samej organizacji, tym większe prawdopodobieństwo że nasza firma zamiast na przykład choinkowych bombek produkuje prawdziwe bomby, które niestety posiadają wadliwe, niemożliwe do wyeliminowania usterki zapalników. 
 
DZIEŃ SĄDU SPODZIEWANY I NIESPODZIEWANY
 
Wiara w to, że klient nigdy nie powie "sprawdzam" jest równie naiwna jak to, że internet zapomina. I w jednym i w drugim przypadku nadchodzi tak zwany dzień sądu. Tylko od osoby odpowiedzialnej za komunikację w danej firmie zależy jak ten dzień będzie wyglądał. Jeżeli jej praca polega jedynie na klikaniu przycisku "Prześlij Dalej" w poczcie e-mailowej, to wspomniane wydarzenie wcale nie musi być przyjemne. Oczywiście zupełnie inaczej wygląda komunikacja zewnętrzna w firmach, które od początku są nastawione na oszukiwanie ludzi. Niedawno moja znajoma podzieliła się publicznie linkiem do firmy trudniącej się wysyłkową sprzedażą ubrań. Odzież tak naprawdę była kiepskiej jakości podróbkami projektów wielu małych internetowych firm. Cały proceder polegał na atrakcyjnym przedstawieniu produktu (z wykorzystaniem oryginalnego zdjęcia - tutaj już następowała kradzież), sprzedaży nędznej jakości bubla i skasowaniu pieniędzy od nieświadomych klientów, oraz na (tutaj wisienka na torcie!) odrzucaniu następujących reklamacji. Czy taki dalekowschodni przedsiębiorca boi się wspomnianego wyżej dnia sądu? Nie, zależy mu tylko i wyłącznie na sezonowym nabiciu w butelkę tysięcy klientów. Jutro może przecież założyć identyczny sklep, pod zmienioną dla niepoznaki nazwą.

DOBRZE OPISAĆ PRODUKT, USŁUGĘ

Rzecz jasna nie wszystkie projekty biznesowe są nastawione na oskubanie klienta i zrywanie z nim więzi. Olbrzymia większość internetowych biznesów nie tylko robi wszystko, aby zadowolić klienta, ale również już na etapie przedstawiania oferty upewnia się (czasami kilka razy) czy ten potencjalny klient wszystko dobrze zrozumiał. Często zauważam, że sam opis oferty może być rozmaicie przedstawiony i wcale nie musi to wynikać ze złych intencji danej firmy. Problem tylko w tym, że ktoś zajmujący się na przykład wykończeniami mieszkań, gastronomią, czy sprzedażą zabawek dla dzieci wcale nie musi umieć dobrze opisywać tego, czym się zajmuje. Nie ma w tym całkowicie nic dziwnego. Nie każdy musi posiadać wiele talentów. Czasami do prowadzenia biznesu wystarczy jeden talent i... kropka. W takich przypadkach warto skupić się na tym, co ważne: zwrócić się o pomoc do specjalisty. Dlatego polecam spersonalizowaną ofertę Janek IT. W Jankosklepie przygotowałem konsultację specjalistyczną, która pomaga między innymi zrozumieć zasady komunikacji z klientem. To ważne, jeśli chcemy przekazać mu to, co najważniejsze dla nawiązania pozytywnej i długoterminowej współpracy. Taki pakiet wiedzy pozwala nie tylko na nowo odkryć swój biznes, usprawnia komunikację, ale również przyczynia się do zwiększenia sprzedaży (wykorzystania potencjału, o jakim wspominałem wcześniej). W związku z tym moja konsultacja pomaga również uniknąć popełniania wizerunkowych błędów. Dokładnie takich, jakie mieliśmy okazję obserwować w związku z premierą gry Cyberpunk 2077.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Działalność gospodarcza w internecie, a język

Sam diagnozuj brak dostępu do internetu, lub...

Ach, ta dywersyfikacja, czyli powrót do początków